Rekordy Lotto i Mini Lotto
Kwiecień 2010r. był rekordowy dla Totalizatora Sportowego i oczywiście jego graczy. Padł rekord w Lotto, ale również i w Mini Lotto. Rekordowa wygrana w Mini Lotto, w wysokości ponad 275 tys. złotych padła w Bydgoszczy. To najwyższa wygrana w historii tej gry, w której za 1,25 zł można wygrać ponad 200 000 zł. Grający może samodzielnie wybrać 5 z 42 liczb lub zagrać metodą na chybił trafił, a losowania odbywają się we wtorki, czwartki oraz soboty. Natomiast gracz z Elbląga, również w kwietniu, wygrał rekordowe ponad 24 miliony złotych metodą chybił-trafił w Lotto. Jest on 726 osobą na liście milionerów Lotto, która wskoczyła jednak na jej szczyt. Poprzedni rekord wysokości wygranej należał do Gracza, który w 2004 roku zagrał w warszawskiej kolekturze i wygrał 20 119 858 złotych i 20 groszy.
6,7 mln zostało w Totalizatorze
Nieodebrane wygrane w Lotto pozostają w Totalizatorze. Przydają się na uzupełnienie wygranych, w przypadku gdy nie sprzedano tyle kuponów, by pokryły one wygrane pierwszego stopnia, które gwarantowane są na poziomie co najmniej 2 mln. Przeważnie gracze nie odbierają wygranych za trójki, bo wydają się im one zbyt małe, by fatygować się po nie do kolektury. Jednak zdarzają się też nie odbierane wygrane wyższe, a nawet i te pierwszego stopnia. Kilka takich przypadków w historii Dużego Lotka już się zdarzyło. Na przykład 22 listopada 2000r. nieznany gracz w Krakowie na stacji benzynowej, poprosił o kupon na chybił trafił. Długo nie zgłaszał się po wygraną, która wynosiła aż 6 mln 749 tys. zł. O poszukiwaniu milionera informowano w prasie i podczas kolejnych losowań. Niestety, posiadacz szczęśliwego kuponu, po odbiór swojej nagrody nigdy się nie zgłosił.
Wygrana z chybił trafił
Obserwując wygrane pierwszego stopnia w Lotto, trudno oprzeć się wrażeniu, że większość z nich pochodzi z typowania metodą chybił trafił. Nie sprawdza się więc w przypadku wygranych pierwszego stopnia twierdzenie, że skuteczne są cudowne, stuprocentowe metody i systemy opracowane przez najlepszych programistów. Głośno było w 2004r. o 20 – milionowej wygranej w wyniku poczwórnej kumulacji.
2, 8, 12, 15, 46 i 49 – to była właśnie ta szczęśliwa szóstka. Szczęśliwy los zakupiono w Warszawie, w kolekturze na rogu ulic Sardyńskiej i Bonifacego. Nieznany nabywca wysłał trzy zakłady. Oczywiście były to zakłady metodą na chybił trafił. Szczęśliwiec zapłacił za kupony 3,75 zł i wygrał 20 milionów złotych. Warto więc, zamiast kreślić magiczne liczby, czy nie grać po prostu metoda chybił trafił, która jak widać na szóstki jest skuteczniejsza.
2 miliony na cele charytatywne
Milionerzy są wśród nas. Są tacy, którzy swoich milionów dorobili się ciężką pracą, tacy którzy otrzymali duży spadek, a także milionerzy, którzy trafili szóstkę w Lotto, a wcześniej w Dużego Lotka. Dziś, w Lotto można za szóstkę dostać co najmniej dwa miliony złotych. Jednak przeważnie, z powodu kilkakrotnych kumulacji, wygrane sięgają dziesięciu, a nawet i ponad dwudziestu milionów złotych. Milionerzy zwykle się nie ujawniają. Boja się bandytów, chcą też uniknąć próśb potrzebujących. Rzadko zdarza się też, by choć część wygranej przeznaczyli na cele charytatywne. A może po prostu tylko o tym nie wiemy. Wygrana w wysokości 10 689 439 zł padła w losowaniu Dużego Lotka 1 grudnia 2002 roku, a kupon złożono w Nowej Hucie. Gracz obstawił numery na “chybił trafił”, a taka wysoka kwota wygranej była efektem kumulacji z trzech poprzednich losowań, w których nie padła szóstka. Szczęśliwy gracz odebrał wygraną, pomniejszoną o 10% podatku, dopiero po 12 dniach i postanowił przeznaczyć 2 miliony złotych na cele charytatywne. Takie zachowanie się chwali.
Zagrał i pojechał
Totalizator Sportowy już kilkakrotnie poszukiwał przyszłych milionerów, którzy w Lotto i wcześniej w Dużego Lotka, trafili szóstkę. Ostatnio miało to miejsce w tym roku. Szukano szczęśliwca, który 25 marca w kolekturze w Tarnowskich Górach na Śląsku, metodą chybił trafił, szczęśliwie trafił szóstkę i wygrał 10,6 mln zł. Zgłosił się po wygraną dopiero w maju. W 2007r. szukano szczęśliwca, który wygrał 7 mln zł., kupując los na chybił trafił w wiejskim lottomacie w Michałowie pod Białymstokiem. Totalizator szukał też szczęśliwego gracza w 1997r. Wygrana pierwszego stopnia padła w Krakowie, w kolekturze na dworcu. Jeden z podróżnych, kiedy dowiedział się o opóźnieniu pociągu, poszedł do kolektury i zagrał na chybił trafił. Gdy pociąg nadjechał, gracz wsiadł do niego i pojechał, a o kuponie zapomniał. Dopiero, gdy totalizator nagłośnił sprawę, przyszły milioner skojarzył fakty, odnalazł kupon i odebrał wygraną.
Nie przyszedł po wygraną
W lipcu 2007r. Totalizator Sportowy poszukiwał szczęśliwca, który wygrał w Dużego Lotka 7 mln zł. i nie zgłosił po swoją wygraną. Natomiast w pierwszym półroczu 2007r. ludzie nie odebrali nagród na kwotę aż 17 mln 311 tys. zł. Wygrana padła w Michałowie, liczącej 3600 mieszkańców wsi pod Białymstokiem. Kupon pochodził z jedynego w tej miejscowości lottomatu, dokładnie 4 lipca o godz. 17.43. Co ciekawsze, lottomat na chybił trafił wybrał zwycięskie liczby, którymi były: 4, 16, 33, 40, 45, 47. Mieszkańcy dociekali, kto mógł być szczęśliwcem, czy pochodził z ich wsi, czy może był to przyjezdny turysta bo tego dnia było tam ich wielu, lub ktoś, kto u rodziny spędzał wakacje. Na swojej stronie internetowej totalizator zamieścił informację o poszukiwaniu właściciela wygranego kuponu, jednak niedoszły milioner się nie pojawił.
Trójek nie odbierają
Po milionowe nagrody pierwszego stopnia w Lotto zwycięzcy się zwykle bardzo wcześnie zgłaszają. Chętnie też odbierają swoje wygrane ci, którzy właściwie skreślili piątkę. Rzadko, ale bywa, że pozostają nieodebrane wygrane za czwórki. Jednak nagminnie istnieje brak zainteresowania odbieraniem wygranych za trójki. Średnio co roku gracze pozostawiają w Totalizatorze 35 milionów złotych. Gdy wygrane nie zostają odebrane, to są ponownie zagospodarowywane przez Totalizator. Najczęściej służą uzupełnieniu puli wygranych, gdy liczba trafionych szóstek jest duża albo większa niż zakładał to Totalizator. Bowiem wygrana pierwszego stopnia nie może być obecnie niższa od 2 mln zł. Pieniądze te zawsze są zagospodarowane na rzecz przyszłych losowań, ponieważ są to pieniądze z kuponów, które nie mogą być przeznaczane na nowe maszyny czy inne cele.
Rekordowa wygrana w Elblągu
W kwietniu w Polsce padła rekordowa wygrana w Lotto. Zwycięzca jest dziś posiadaczem ponad 24 milionów złotych. Taka kwota to wynik rekordowej kumulacji, największej w historii wygranych w totolotka. Kupon został zakupiony w kolekturze w Elblągu. Wygrana kwota to dokładnie 24 miliony 636 tysięcy 124 złotych. Poprzedni rekord padł w 2004 roku i wynosił ponad 20 milionów. Kwietniowemu graczowi szczęście przyniosły liczby : 4, 7, 19, 20, 34, 46. Niby niepozorne, ale szczęśliwe.
Lista milionerów, którzy wygrali w Dużym Lotku i jego nowej odmianie – Lotto liczy obecnie 726 osób. Wygrane pierwszego stopnia są odbierane. Czasem od razu , a bywają przypadki, że trzeba przez media szukać przyszłego milionera. Zgodnie z zasadami Lotto, każdy właściciel zwycięskiego kuponu ma na podjęcie wygranej 60 dni od daty losowania.
W Tarnowskich Górach wygrwają
Lotto to gra, w której szanse na wygraną nie są zbyt wielkie. Jednak jak już ktoś wygra, to ma z czego się cieszyć. Wygrane pierwszego stopnia są bowiem nie byle jakie. Najwyższa wygrana w Lotto padła w tym roku, w Elblągu. Szczęśliwy gracz odebrał niebagatelne 24,6 mln zł. Natomiast w 2004r. ktoś w kolekturze w Warszawie miał szczęście wygrać 20 mln zł. W latach 2008-2009 w Gdyni i Kaliszu wygrano po 17 mln zł. , a w Lublinie – 14,5 mln zł. Natomiast w 2007 r. w Kielcach komuś udało się wygrać 13,8 mln zł. Kilkoma totolotkowymi milionerami może pochwalić się także Śląsk. Najwyższą wygraną w wysokości 10,6 mln zł. odnotowano tam kolekturze w Tarnowskich Górach. Natomiast w Katowicach i Mikołowie dwóch graczy w latach 2003 i 2007 wygrało po 10,4 mln zł. W Tarnowskich Górach padły również wygrane w kwotach 9,2 i 3,8 mln zł.
Zdążył odebrać wygraną
W marcu pewien szczęśliwiec grając w totalizatorze w Tarnowskich Górach wygrał w Lotto 10,6 mln zł. Mimo ogłoszeń o wygranych, długo nie zgłaszał się po pieniądze. Dopiero na początku maja odebrał swoją nagrodę. Zgodnie z przepisami Lotto, na odebranie wygranych pieniędzy jest 60 dni, więc zdążył i może cieszyć się z wygranej i wydawać miliony. Wszyscy byli ciekawi, dlaczego tak długo zwlekał. Media snuły różne podejrzenia, jednak prawdy nigdy się nie dowiemy. W Totalizatorze również nikt nie ma informacji. dlaczego gracz tak długo zwlekał i czy przez ten czas wiedział, że to właśnie do niego należy zwycięski kupon Lotto. Zasadą jest, że pracownicy spółki nie pytają graczy o motywy, jakimi się kierują, ani o okoliczności wygranej .Takich informacji udzielił rzecznik Totalizatora Piotr Gawron.